Dzisiaj opowiem Wam trochę o najsłynniejszym daniu ze stolicy Chin – kaczce po pekińsku. Potrawa ta jest znana od kilkuset lat, a cały proces hodowli, przygotowania i podawania mięsa jest tradycyjnie celebrowany. Nawet kucharze muszą być specjalnie przeszkoleni, żeby podołać przyrządzeniu soczystej kaczki z chrupiącą skórką. Ale od początku!

Ptaki, przeznaczone na konsumpcję w restauracjach, są hodowane na farmach i karmione głównie pastą sojową i zbożem przez 45 dni od narodzin, aż nabiorą masy. Dopiero kaczki, które ważą od 5 do 7 kg zostają sprzedane i nadają się do spożycia.

Kiedy dostaną się w ręce kucharzy, mijają jakieś 2 doby, zanim trafią na stół. Uprzednio gotuje się je w wodzie, a dalej glazuruje syropem maltozowym i zostawia podwieszone na hakach przez następne 24 godz. Dzięki temu skóra będzie chrupiąca i miękka jednocześnie. Dopiero potem ptaki piecze się w piekarniku w bardzo wysokiej temperaturze.

Zamawiając kaczkę po pekińsku, możemy być pewni, że zobaczymy osobiście, jak kucharz ją dla nas porcjuje. Biały kitel, wysoka czapka i obowiązkowa maseczka na usta plus bardzo ostry nóż pozwalają zabrać się za robotę. Części mięsa są staranie odkrawane z fragmentami ciemnobrązowej skóry, pozostawiając odkryte kości. Co najważniejsze – cały proces odbywa się niezwykle sprawnie i kiedy jedna kaczka zostaje oskubana, zaraz na blat wjeżdża kolejna!

Zanim jednak mięso pojawi się na naszym stole, dostaniemy naleśniki z ciasta ryżowego, cebulę dymkę, kawałki świeżego ogórka i obowiązkowo – ciemny i gęsty sos sojowy. Dalej wystarczy tylko zawinąć wszystkie składniki razem, zamoczyć w sosie i delektować się smakiem! Mamy też opcję wyboru rodzaju mięsa, a dokładniej z której części ciała ma pochodzić i jak dużo ma go być. Łasuchy mogą z powodzeniem zamówić całą kaczkę i też się nie rozczarują!

dsc_0031_4

Lojalnie uprzedzam, że nie jest to danie zaliczane do dietetycznych, ale tym razem warto zgrzeszyć by poznać tradycje kuchni Pekinu.

Mnie kaczka bardzo przypadła do gustu. Pewnie dlatego, że na co dzień z drobiu jadam jedynie kurczaka i indyka. Nie oszukujmy się, mięso kaczki należy do najtłustszych z nich. Jednak to jak została przyrządzona, jaka była soczysta i chrupiąca jednocześnie pozostanie mi na długo w pamięci. Na pewno nadałaby się idealnie na uroczystą kolację!