Często spotykam się ze stwierdzeniem, że tłuszcze nasycone (zwierzęce) są dla nas złe. Zdanie to jest przedstawiane niczym prawda objawiona, której nie trzeba poprzeć rzetelnymi faktami, danymi czy wykresami, odpowiednio uargumentować. Do tego, w telewizji przewijają się reklamy tłuszczów roślinnych, jak olej rzepakowy czy słonecznikowy, idealnych do wszystkiego, do smażenia, do sałatki. Tylko do prania się nie nadają. 😀
A czy widzieliście kiedyś reklamę masła albo smalcu? Bo ja nie, chociaż od kilku lat nie mam telewizora, więc mogę nie być na bieżąco. Mimo to, w moim przepisie, na placki z marchewki i cukinii, pojawia się smalec. A co gorsza, jest i mięso. Mięso wołowe, moje ulubione. To już chyba podwójna zbrodnia?

Skąd taka nagonka na tłuszcze nasycone? W latach 50-tych ubiegłego wieku dr Ancel Keys stworzył koncepcję “Dieta-serce”, zakładającej zależność pomiędzy wysokim poziomem cholesterolu a występowaniem miażdżycy i choroby wieńcowej serca. Według Keysa, dieta, która prowadzi do wzrostu cholesterolu opiera się na produktach zwierzęcych, takich jak mleko, jajka i przede wszystkim mięso.*

Idąc tym tropem, spożywanie oleju rzepakowego zamiast smalcu, margaryny zamiast masła, przygotowanie rano tofucznicy zamiast jajecznicy, chroniłoby nasze serce przed zawałem. Czy aby na pewno?

W książce “Cholesterol naukowe kłamstwo” dr Ravnskov obala argumenty na temat cholesterolu i jego wpływu na występowanie chorób serca. Autor prezentuje szereg badań klinicznych, a przede wszystkim wskazuje na błędy w koncepcji dra Keysa, pokazuje zignorowane lub pominięte dane.
Jednym z moich ulubionych przykładów jest omówienie przypadku plemienia Samburów i Masajów, zamieszkujących Kenię i trudniących się pasterstwem. Ich dieta ogranicza się do spożycia jedynie krwi, mięsa i mleka. Pasterze wychodzą z założenia, że rośliny są odpowiednim pożywieniem dla krów. Tym samym, Samurowie spożywają średnio 4 litry mleka i 2 kg mięsa, zaś Masajowie 2 litry mleka i nawet 5 kg mięsa dziennie.
Co najciekawsze, poziom cholesterolu w ich krwi jest 50% niższy niż u przeciętego Amerykanina i plemienia te nie umierają na chorobę wieńcową, a przecież pasterze, na co dzień, objadają się tłuszczem zwierzęcym.*

Dalsze badania pokazały, że Masajowie mają znacznie szersze naczynia wieńcowe niż ludzie mieszkający na Zachodzie, dzięki temu są chronieni przed miażdżycą. Ich serca wykonują znacznie większą pracę, wliczając w to, np. pogoń za pasionym bydłem. Ich kondycja fizyczna była porównywana do kondycji fizycznej czołowych sportowców.*

Jeżeli połączymy te dwa fakty, spożycie tłuszczów nasyconych i utrzymanie odpowiedniej tężyzny fizycznej, możemy z powodzeniem cieszyć się dobrym zdrowiem. Dlatego, najpierw przebieżka, a potem placki z marchewki i cukinii z gulaszem. 😀

Placki z marchewki i cukinii z gulaszem

Czego potrzebujemy? (4 porcje)
– 500 g cukinii
– 500 g marchewek
– 6 jajek
– 400 g mięsa wołowego, np. z karku na gulasz
– 60 g sera koziego
– 30 g smalcu
– przyprawy: sól, pieprz, curry

Placki z marchewki i cukinii z gulaszem

Jak przygotowujemy?

Placki z marchewki i cukinii

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Marchewki myjemy i obieramy ze skóry. Cukinie tylko myjemy. Warzywa trzemy na grubych oczkach tarki do osobnych misek. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywną pianę. Potem delikatnie mieszamy z żółtkami.
Masę jajeczną rozdzielamy na dwie części. Startą cukinię odciskamy z nadmiaru wody i mieszamy z połową masy. Drugą połowę łączymy ze startą marchewką.
Na blaszkach do pieczenia rozsmarowujemy łyżkę smalcu i formujemy placki. Łącznie powinno nam wyjść 16 sztuk.
Pieczemy około 30 minut.

Gulasz

Na patelni rozgrzewamy łyżkę smalcu. Mięso kroimy w grubą kostkę i wrzucamy na patelnię. Doprawiamy solą, pieprzem i curry do smaku. Smażymy około 30-45 minut aż zmięknie.
Ser kozi przekładamy do miski, dodajemy łyżkę sosu z patelni i mieszamy razem. Potem przelewamy z powrotem na patelnię. Całość zagotowujemy.

Placki z marchewki

 

Placki podajemy razem z gulaszem.
Porcja ze zdjęcia ma jakieś 412 kcal T: 22g, W: 16 g, B: 38 g. Smacznego! 🙂

*U. Ravnskov, Cholesterol  naukowe kłamstwo, Wyd WGP, Warszawa 2009