Tegoroczne święto zakochanych wypada w połowie tygodnia, więc może pojawić się problem z czasem na przygotowywaniem wykwintnej kolacji przy świecach. Pewnie jeszcze z deserem, co?!
Jednak, przy odrobinie dobrej woli i minimalnym zaangażowaniu możemy zaskoczyć naszą drugą połowę. Zwłaszcza jeżeli podamy coś oryginalnego, co zwykliśmy jadać na mieście.
Szybka kalkulacja: kto nie lubi sajgonek? Ja nie lubię sposobu, w jakim są przygotowane, czyli smażenia na głębokim tłuszczu. Ale same sajgonki uwielbiam!
Postanowiłam trochę pokombinować i przygotować sajgonki w zdrowszy sposób, zachowując ich najlepsze cechy: chrupiącą skórę i złocisty kolor.
Okazuje się, że z łatwością możemy upiec sajgonki w piekarniku, otrzymując ten same efekt jak z frytkownicy. Wystarczy jedynie posmarować je olejem. Dzięki czemu, zachowamy kontrolę nad tym, ile tego oleju dodamy i będziemy mogli cieszyć się naszą walentynkową kolacją bez wyrzutów sumienia. Do tego lampka ulubionego wina i gotowe. Mamy oryginalna kolację, gotową w zaledwie pół godziny. Co najlepsze – piecze się sama! 😀
Zupełna dowolności, co do farszu, którym napełnimy zwoje papieru. Wiadomo, że sajgonki z reguły serwują nadziane kaczką lub krewetkami. Tak naprawdę, możemy użyć to, co znajdziemy w lodówce.
Świetnie sprawdzą się wszelkie warzywa korzenne, usmażone z dodatkiem sosu sojowego i obsypane sezamem. Jak wolicie mięso to pierś kurczaka też da radę. Co, kto lubi!

Warzywne sajgonki na Walentynki – czego potrzebujemy (16 sztuk)?
– 16 płatów ciasta pszennego do sajgonek
– 200 g tofu
– 2 korzenie pasternaku
– 1 bakłażan
– olej rzepakowy
– sos sojowy
– mirin (słodkie wino ryżowe)
– przyprawy: ostra papryka, suszona kolendra, kmin rzymski

Warzywne sajgonki na Walentynki – jak przyrządzamy?
Najpierw wyjmujemy ciasto z zamrażarki, jeżeli używamy gotowego, zamrożonego. Układamy je na wilgotnej ścierce kuchennej, żeby nie wyschło.
Pasternak obieramy i kroimy w cienkie paski. To samo robimy z bakłażanem i tofu. Możemy je obsmażyć chwilę na patelni, doprawiając do smaku 1 łyżeczką ostrej papryki, suszonej kolendry i kminu rzymskiego. Zostawiamy do przestygnięcia.
Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni. W tym samym czasie bierzemy po jednym płacie ciasta i nakładamy średnio po dwa paski pasternaku, bakłażana i tofu oraz skrapiamy kilkoma kroplami mirinu. Zawijamy od rogu ku górze,  w połowie dokładając boczne rogi, które wkładamy do środka. W razie potrzeby, lekko zwilżamy końcówkę ciasta by domknąć przygotowaną sajgonkę.

 

DSC06644

Układamy zwinięte rulony na foli aluminiowej lub papierze do pieczenie. Kolejno smarujemy z każdej strony olejem rzepakowym, używając pędzelka.
Pieczemy przez 15 min, potem obracamy na drugą stronę i pieczemy przez kolejne 15 min do czasu aż się zarumienią na złoty kolor.

DSC06666

Podajemy z przygotowanym sosem sojowym do namaczania sajgonek. Jeżeli ktoś woli słodszą wersję sosu to świetnie nada się mirin, którego używaliśmy do farszu.
Jedna sajgonka to około 89 kcal, 2 g tłuszczy, 15 g węgli i 3 g białka. Smacznego! 🙂